rejestr cinkciarzy


tylko dla niegrzecznych dziewczynek ;)






ZAWODOWE ZBOCZENIE
i zboczenia pomniejsze
Wojciech O.
Piąta Władza
Salon 24


NIEKATEGORYZOWALNE:
Blog FM
KOMIKS specjalnej troski


SZNUROWNIA
analfabetycznie


barbarella
d-d-d
hala
haniuta
ida
justyna
kotoju
listopad
nadja
so so
zibra


bezo
majk
mąż matki jego dziecka
obły
opierniczany
pepsee
trener
wektor

Who Links Here

Get Firefox!



2010
listopad
kwiecień
2009
lipiec
kwiecień
marzec
2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień


dziennik podawczy

wejście służbowe

gę-gę: 1606182






zaskoczenie...

Przeszło osiem lat - czyli gdzieś mniej więcej od pierwszego znaku tego bloga - bałem się pomyśleć słowa "Ty" i "ja" zbyt blisko siebie.
Tymczasem w któryś z ostatnich weekendów wieszaliśmy nasze pranie...

Życie bywa niedowiarne.
Cóż... Change has come ;)




change 2010-11-15 19:30:46 skomentuj (7)


wot, zagwozdka...

Okoliczności przyrody ostatnimi czasy kierują niestety moje myśli ku tematom politycznym. No trudno. Ale nurtuje mnie myśl jedna:

Jeśli Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach prezydenckich i – nie daj Boże - wygra (pomijając, że okaże się przy tym zimnym i wyrachowanym kolesiem), to kto będzie wtedy naszą Pierwszą Damą?

Zbyszek Ziobro?

Macie jakieś inne typy?


 





change 2010-04-23 12:22:55 skomentuj (8)


in memoriam...

Wszystko już rozumiem. W sensie rozumiem, dlaczego uparli się na ten Wawel.

Odkryliśmy z Marcelim argument ekonomiczny tego przedsięwzięcia (wszak wiadomo, że Krakusy to „centusie” i jak się zarabia to oni wiedzą, wystarczy zapytać pierwszego z brzegu taksówkarza ;)

Krakowska myśl ekonomiczna pozwoliła na przykład Smokowi Wawelskiego zionąć ogniem za SMS-a. Żadne tam przypadkowe zionięcie, bezimienne i zupełnie zmarnowane, kiedy akurat nie ma publiczności. Wystarczy wysłaś SMS-a do Smoka, a ten jak na zawołanie wykona dla Ciebie dedykowane, imienne beknięcie ogniem.

Ja podejrzewam, że tym tropem pójdą na Wawelu o krok dalej. Każdy będzie mógł zejść do krypty w wawelskich podziemiach i za jednego SMS-a usłyszeć i wspomnieć głos Naszego Prezydenta. Wystarczy, że staniesz przed sarkofagiem, wystukasz na klawiaturze krótką komendę i wyślesz pod podany numer (koszt SMS-a 3 zł / 3,66 z VAT, regulamin dostępny u kustosza).

A wtedy, w odpowiedzi na Twoje szczere pragnienie obcowania z jednym z Wielkich Polaków, rozlegnie się w krypcie donośny głos:

SPIEPRZAJ DZIADU!





change 2010-04-14 23:24:06 skomentuj (6)


w sumie nie wiem co powiedzieć...

Przyznaję: od blisko piętnastu lat przechodziłem obok Pałacu Prezydenckiego zupełnie obojętnie. Nie czułem dumy z powodu jego lokatorów. Dziś właściwie też nie czuję dumy, tylko wstyd.

Wszystko, co się od wczoraj wydarzyło uświadamia mi jak płytka jest cała nasza polityka. Widzimy właściwie tylko postać, która wypowiada mniej lub bardziej okrągłe zdania. Kiedy się nam podobają – klaszczemy, kiedy się nie zgadzamy – potrafimy opluć. Ale o tym, że ta sama postać to w gruncie rzeczy fajny, ciepły i przyjazny facet, dowiadujemy się zazwyczaj po śmierci. Właśnie dlatego czuję wstyd. Za nas wszystkich.

Od zawsze byłem zwolennikiem głosowania na ludzi, nie na partie. Na charaktery i myśli, a nie na programy. Właśnie się przekonałem jak to istotne.






change 2010-04-11 22:00:26 skomentuj (1)


the memory remains...

Właśnie się zorientowałem, że nie napisałem nic od kwietnia, więc zasadniczo powinno mi się nazbierać parę tematów.

I zapewne mi się nazbierało. Tyle tylko, że o większości niestety zapomniałem. Zarobiony jestem i tak dalej, co już w sumie wiadomo.

Z tego, co pamiętam, to miałem się trochę powywnętrzać na temat tego, że dość mocno zredykalizowałem ostatnio swoje poglądy na  temat naszych rodzimych kierowców. Z grubsza chodziło mi o to, że chyba jednak wolałbym, źeby posiadanie prawa jazdy było rzeczywiście prawem do kierowania pojazdem, a nie obowiązkiem posiadania takich uprawnień. Mam nieodparte wraźenie, że niestety większość narodu traktuje tę sprawę jako punkt honoru i choćby mieli zdawać po trzydzieści razy, to w końcu upragniony papier dostaną, bo takie jest społeczne oczekiwanie i tyle. Efekty niestety widzimy na drogach.
Miałem też na tę okoliczność dość mocno rozbudowaną argumentację, ale tę teź zapomniałem. Z grubsza rzecz biorąc chodziło mi o to, że jak mi dać fortepian i nuty, to się w końcu nauczę grać, ale to nie oznacza, że będę pianistą. Tu jest podobnie: to, że ktoś w końcu zdał egzamin jeszcze nie powoduje, że moźe się nazywać kierowcą.
Zresztą nieważne, przecież i tak nie pamiętam o co mi chodziło...

Być może chciałem się poużalać, że pojechałem dziś do sklepu, zanabyć cokolwiek, czym mógłbym zwalczyć komary, szturmujące mi chałupę, ale wróciłem z wielkim niczym. Widać komar stał się dobrem powszechnym i zwalczenie zarazy będzie tak trudne, jak wygnanie kupców z KDT.

A’propos: wielkie dzięki dla Zibry za jej dzisiejszy opis na gg: „nie płakałam po KDT“. Ja też nie. I wielkie dzięki dla Hanki, która okazała się mieć jaja i bolesny problem boleśnie, ale jednak rozwiązała. Zaczynało mnie doprowadzać do szewskiej pasji każdorazowe uleganie przez kolejne ekipy, bo przecież nie można robić krzywdy wyborcom. Owszem, nie można. Trzeba! O ile oczywiście „wyborcy“ łamią prawo, albo wydaje im się, że stoją ponad nim.

Zaczynam politykować, a to najlepszy dowód, że czas kończyć.
Zatem na koniec poużalam się jeszcze, że wyrzuciłem starego PC-ta i zamieniłem go na nieco tylko młodszego iMaca, ale i tak jestem zadowolony. Pomijając fakt, że posiada on ź w miejscu, gdzie normalnie jest ż, co mnie lekko wyprowadza z równowagi.

Ale przecież nie wypada w kryzysie być człowiekiem zanadto zadowolonym z życia. To już niech mi się zamieniają te literki, niech mam za swoje...




change 2009-07-22 00:07:57 skomentuj (3)


waterwolrd...

- Tato, tato! A mama kupiła solę do wanny! – oznajmiło jedno z moich prywatnych dzieci, a ja zdębiałem. Solę? Do wanny? A to nie jest morska ryba? I co z karpiem? No i w końcu – przecież to kurna nie te święta!? 

- O! Tu kupiła! W Rossmannie! – padła dodatkowa informacja, po której odetchnąłem z ulgą, że „sola“ okazała się tylko solą do kąpieli.

A wszystko dlatego, że przez całe swoje dotychczasowe dzieciństwo Potwory były skazane na prysznic. Wannę widziały wcześniej może u dziadków, ale to było w wakacje, a kto normalny ma czas na kąpiel w wakacje? Tak więc właściwie uroki z posiadania wanny zaczęli odkrywać dopiero po przeprowadzce

Chociaż... tak naprawdę to jeszcze w jej trakcie. Oddaliśmy ich bowiem, na czas rozpakowywania dziesiątek kartonów, do znajomych. Tam towarzystwo oddało się szalonej zabawie wraz z dziećmi przyjaciół, a wieczorem solidarnie wszyscy wylądowali w wannie, skąd po chwili rozległ się wrzask Młodego Potwora.

- Ciociaaaaaa! Na pomooooc! Coś mi się stało ze skórą!! Mam całą pomarszczoną!

Ciocia – kiedy już opanowała pierwszy atak śmiechu – wyciągnęła gościa z wanny i pozwoliła mu dojść do siebie.

I być może nie byłoby komletnie nic interesującego w tej banalnej historyjce, gdyby nie fakt, że od „zmarszczonych“ tematów jakoś trudno nam uciec. Starsze z Potworów jest w tak zwanym wieku komunijnym. Czyli niebawem przed nami białe buciki, sukienka, tiurli-tiurli wszystkich babć i ciotek, jęki, wzdechy, prezenty i fotografie. No i odpowiedni catering oczywiście, bo inaczej impreza nie będzie ważna. Nieważne. Zanim to jednak nastąpi, trzeba zdać egzamin. Dziecię siedzi więc wieczorami i klepie formułki, z których je później odpytujemy w drodze do szkoły.

Osobiście nie rozumiem po co to wszystko, ale ma to jeden pozytyw. Kręcę bekę za każdym razem, gdy moje dziecko uparcie powtarza, że jednym z sakramentów jest „namarszczenie chorych“.

Słusznie. Proponuję ich namarszczać w wannie. I wpuścić tam solę. To sprawdzony sposób.

A w ogóle to mówiłem już, że na nic nie mam czasu? No. I tak jakoś to idzie...





change 2009-04-01 12:05:25 skomentuj (5)